Mam inne fajne rzeczy, które mogę robić zamiast bywania na eventach

Gwiazda rzadko bywa na imprezach branżowych, tego typu wyjścia ogranicza do dwóch w miesiącu. Twierdzi, że ma inne priorytety, niż pokazywanie się na ściankach. Jej zdaniem wyjście na imprezę wymaga też zbyt wiele nakładów finansowych i czasowych.

Dorota Gardias należy do gwiazd, które rzadko zaliczają wpadkę na czerwonym dywanie. Gwiazda TVN zawsze wygląda perfekcyjnie, zarówno pod względem kreacji, jak i makijażu i fryzury. Twierdzi, że do każdego wyjścia na branżową imprezę stara się dobrze przygotować.

– Jeżeli coś się chce zrobić dobrze, to niestety wymaga to zaangażowania, czasu, pieniędzy, dużego poświęcenia – mówi Dorota Gardias agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Prezenterka zaznacza, że nie lubi tego typu przygotowań. Nie przepada też za bywaniem na salonach – jak twierdzi, ma inne priorytety życiowe. Czas przeznaczony na imprezy branżowe woli przeznaczyć na inne aktywności, przede wszystkim na przebywanie ze swoją 3-letnią córką Hanią. Dlatego też sporadycznie pokazuje się na czerwonym dywanie.

– Jak dwa razy w miesiącu się postaram, przygotuję dobrze, to nie nadwyręża to mojego budżetu czasowego i mogę spokojnie zająć się córką, pójść do pracy i jeszcze w międzyczasie pójść po sukienkę czy kupić buty – mówi Dorota Gardias.

Gwiazda ma także inny sposób na zaoszczędzenie czasu niezbędnego na przygotowanie się do imprezy. Sama wykonuje sobie makijaż i układa fryzurę, dzięki czemu w dniu wielkiego wyjścia nie musi odwiedzać salonów fryzjerskich czy makijażystów.

Previous Zagraniczni klienci chętnie szyją garnitury w polskich atelier
Next Moda na brody wciąż trwa. Podkreślają indywidualny, niezależny styl życia właścicieli

Może to Ci się spodoba

Gwiazdy

Nigdy nie spodziewałem się, że będę pisał coś obszerniejszego niż felietony. A napisałem już drugą książkę

Tancerz opublikował swoją drugą książkę. Zawarł w niej trzynaście zasad, które pomogły mu ukształtować własną osobowość i osiągnąć sukces. Twierdzi, że książka „Wszystko jest po coś” jest odpowiedzią na prośby czytelników o rady

Gwiazdy

Młodszy syn Krzysztofa Ibisza chce zostać youtuberem. Prowadzi własny kanał

11-letni Vincent Ibisz jest zafascynowany mediami internetowymi. Jest youtuberem i prowadzi własny kanał. Krzysztof Ibisz twierdzi, że syn jest jego ekspertem od świata internetu i zdarza mu się prosić chłopca o pomoc. Krzysztof

Gwiazdy

Polscy sportowcy nie mają żadnych dotacji, są karmieni gorzej niż świnie

Restauratorka chce zmienić sposób odżywiania polskich sportowców. Za skandaliczny uważa fakt, że polscy olimpijczycy nie mieli w Rio de Janeiro własnego kucharza. Zdaniem Magdy Gessler w Polsce powinno się mocniej promować mecenat sportowy